Fotografia

Fot. Ola, timrillphotograhpy.com

Aparat leżał na regale dwa lata. Brałam go nieśmiało. Odkładałam. Bo to inni robią dobre zdjęcia. Nie ja. Ja nie znam wszystkich możliwych opcji i ustawień mojego sprzętu i dopiero jak je poznam to będę mogła wyjść z nim do ludzi. 

Poza tym, to takie frustrujące, kiedy zdjęcia nie były idealnie, dokładnie takie, jak wizje w mojej głowie. Wychodziłam z założenia, że lepiej już w ogóle nie robić żadnego, skoro z góry wiem, że nie będzie wyglądało dokładnie tak jak sobie wymyśliłam. 

Ach, no i oczywiście robienie zdjęć ludziom wymaga rozwiniętych umiejętności społecznych, a mnie wtedy ludzie w dużej mierze albo irytowali, albo stresowali. Bałam się wystawiać na ich ocenę, bałam się, że nie sprostam ich oczekiwaniom.

Wiecznie porównywałam się do najlepszych, do fotografów z długoletnim doświadczeniem i wstyd mi było, że moje zdjęcia nie są nawet w jakikolwiek sposób zbliżone do poziomu profesjonalistów. 

Musiało minąć trochę czasu, żebym zorientowała się, że każdy z tych fotografów kiedyś zaczynał i żaden z nich nie startował z poziomu, jaki reprezentował po latach praktyki, bo normalnym jest uczenie się na błędach (polecam kanał fotografki Anity Sadowskiej i ten filmik, w którym pokazuje swoje stare prace). Musiałam poznać ludzi dumnych jak pawie, którzy uznawali się za profesjonalnych fotografów, robiąc w mojej opinii zdjęcia pozbawione jakiejkolwiek jakości, żeby zaczaić, że nie każdy dąży za wszelką cenę do ideałów, a mimo to ich biznes się kręci. 

Odpuściłam perfekcjonizm, co nie było łatwe. Nadal łapię się, że często wytykam samej sobie błędy, złe kadry i nieharmonijną paletę barw, trzymam się jak szalona chronologii i doszukuję się wad, o których nikt inny pewnie nawet by nie pomyślał. Ale kiedy przestałam ograniczać się na każdym kroku i wmawiać sobie, że nie jestem dostatecznie dobra, że nie mam wystarczającej wiedzy technicznej, dopiero wtedy fotografowanie zaczęło mi sprawiać czystą radość. 

Mój chłopak wyczarował mi nową stronę, lilianakozlowska.pl i ten kawałek Internetu będzie mi służył za portfolio. Chodźcie tam i zobaczcie, zapraszam.