Ekstrawertyzm i introwertyzm

Fot. Weronika, listopad 2019

W obecnych czasach, kiedy social media zalewają miliony zdjęć, niektóre spośród nich to fotografie z absolutnie szampańskich imprez, których olbrzymia ilość może dawać złudzenie, że wszyscy każdego weekendu, chwytają alkohol w dłoń i tanecznym korkiem ruszają na podbój melanżu. Może to powodować szkodliwe przekonanie, że każdy musi być ekstrawertykiem, bo wiksy wzbudzają większe zainteresowanie niż introwertyczne czytane piątkowymi wieczorami książki. Zależy dla kogo.

Przewijam Instagram i przyglądam się zdjęciom ludzi, których dobrze znam, a także tym zupełnie obcym. Część z nich ma miny wyrażające absolutną wyższość. Nakładają zimne, wyrachowane maski. Laski przybierają bitch face i wypinają tyłki, bo niektóre z nich tylko ciałem mogą się pochwalić. No więc nie, tak nie wyglądają ani twarze, ani tyłki, ludzi prawdziwie szczęśliwych i świadomych swojej wartości. W Internecie każdy może stworzyć swoją kreację i ta kreacja może daleko, daleko odbiegać od rzeczywistości. Fałsz można wyczuć błyskawicznie.

Każdy sposób spędzania wolnego czasu jest równie dobry. Nie ma zatem sensu przejmować się i trwać w iluzji, że wszyscy dookoła wiecznie imprezują i prowadzą bujne życie towarzyskie, oprócz nas. Każda osobowość ma swoje mocne i słabsze strony. Zarówno ekstrawertyk, jak i introwertyk może osiągnąć sukces, bo, wbrew pozorom, nie zawsze potrzebne są do tego rozbudowane znajomości, czasem wystarczy dobry pomysł i odwaga do wprowadzenia go w życie.

Natomiast jeśli faktycznie doskwiera nam samotność i dotkliwie odczuwamy brak znajomych, to problem nie leży w introwertyzmie, tylko gdzieś głębiej, w nas samych. Co innego potrzeba prowadzenia spokojnego trybu życia w odosobnieniu, a co innego wieczne poczucie alienacji, skrajna nieśmiałość i lęk przed nawiązywaniem nowych znajomości, zazwyczaj mający swoje źródło w lęku przed oceną i totalnie zaniżoną samooceną. W takim przypadku pomóc może psycholog czy psychoterapeuta, i z obserwacji bliskich mi znajomych, którzy mieli podobne problemy, terapia to najlepsze co mogli sobie zafundować.

Sama uważam się za osobę ambiwertyczną. Są dni, kiedy jedyne na co mam ochotę to wyjście na miasto ze znajomymi albo na urządzenie hucznej domówki w gronie bliskich mi świrów, i są też dni, kiedy jestem tak wyczerpana interakcjami międzyludzkimi, że mam ochotę czytać książkę za książką, albo oglądać film za filmem, tudzież za jednym zamachem obejrzeć cały sezon The Office.

Wszystko sprowadza się do wyrobionego poczucia własnej wartości, znajomości swoich własnych potrzeb i do postępowanie zgodnie ze swoją intuicją. Do życia według swoich zasad, a nie według zasad narzuconych nam przez społeczeństwo.