(Nazi)feminizm

Kobiety, które wszem i wobec mówią, że feminizm ich nie interesuje i że im pełnia praw nie jest do niczego potrzebna, bo im rola piastunek ogniska domowego w zupełności wystarcza, więc działania feministek traktują jako zamach na ich osobistą ideologię, nie znają definicji feminizmu.

Boli mnie, że w społeczeństwie nadal część ludzi ma wpojony błędny obraz feministek i jest to obraz przedstawiający bandę półnagich rozwrzeszczanych bab, który zazwyczaj jest przedstawiany w mediach. Laski, które drą się najgłośniej, zazwyczaj kompletnie mijają się z ideą feminizmu, bo bynajmniej nie polega on na dążeniu do dominacji kobiet nad mężczyznami. Ach, o ile świat byłby piękniejszym i spokojniejszym miejscem, gdyby ludzie tylko zechcieli osobiście zapoznawać się z definicjami, zamiast powtarzać je po sobie, tym samym stopniowo coraz bardziej oddalając się do prawdy.

Feminizm wg definicji Wikipedii to ”szereg ruchów społecznych i politycznych oraz ideologii które łączy wspólny cel, czyli zdefiniowanie, uzyskanie i utrzymywanie równości płci pod względem politycznym, ekonomicznym, osobistym i społecznym”.

W feminizmie chodzi tylko i wyłącznie o równość płci. O prawa do głosowania, bo choć trudno mi w to uwierzyć, nadal istnieją na świecie społeczności, w  których kobiety nie mają absolutnie nic do powiedzenia. O zniwelowanie przekonania, że dziewczynki gorzej radzą sobie z nauką przedmiotów ścisłych. O wyrównanie poziomu zarobków, bo statystyki jasno wskazują, że mężczyźni zarabiają więcej od kobiet zajmujących te same stanowiska. O rozwiązanie problemu trudności w znajdowaniu przez młode kobiety pracy, bo pracodawcy boją się, że pracownice zaraz zajdą w ciążę.

W feminizmie nie chodzi o prześciganie się w kwalifikacjach między dziewczynami. Nikt nie mówi, że laski koniecznie muszą robić karierę i dążyć do zepchnięcia z foteli prezesów wszystkich mężczyzn. Nikt nie szkaluje kobiet, które zamiast pracować zdecydowały się wychowywać dzieci.

Równie ważna jest walka ze stereotypami, które dotykają także chłopców i mężczyzn. O przyzwolenie im na uzewnętrznianie emocji, bo do smutku czy płaczu ma prawo każdy, tymczasem statystyki wskazują, że zdecydowana większość samobójstw jest popełniana przez mężczyzn, prawdopodobnie ze względu na wstyd przed społeczną reakcją na okazanie słabości . O sprawiedliwość, bo nadal większość spraw sądowych o prawa do opieki nad dziećmi po rozwodzie, jest rozstrzygana na korzyść kobiet, często niesłusznie. O nagłośnienie problemu przemocy psychicznej, bo mężczyźni bardzo często są kontrolowani i manipulowani przez toksyczne partnerki i żony.

Chodzi tylko i wyłącznie o równość.