Rodzina (Addamsów)

Przyglądając się od dwudziestu lat mojej rodzinie i rozmawiając z moimi znajomymi o ich rodzinach, doszliśmy wszyscy razem do wniosku, że nie ma rodzin normalnych. Zresztą, co to właściwie jest normalność? Słownik PWN: ”bycie normalnym, zgodnym z normą” oraz ”życie toczące się według ustalonych, znanych praw i zwyczajów”. No a co to są ustalone, znane prawa i zwyczaje? Kto je ustala?

Podniosłe śluby, huczne wesela i nierozerwalne z instytucją małżeństwa zdrady i rozwody? Schizmy trwające latami, niczym wyrwane z ”Zemsty” i pojednania podczas dzielenia się opłatkiem, żeby za trzy miesiące pokłócić się znowu? Awantury nad grobami? Poszukiwania zaginionych testamentów i reklamówek ze złotem? Intrygi na miarę Pani Dulskiej? Przebijanie się osiągnięciami dzieci i wnuków?  Wspólne zasiadanie do stołu i klasyczna litania pytań kiedy chłopak, kiedy studia, kiedy ślub, kiedy kredyt, kiedy dom, kiedy dziecko i kiedy ten czas tak szybko leci? Po czym chłopak nie taki, studia nie takie, ślubu tak jakby brak, kredyt taki jakiś za duży, dom taki jakiś za mały, dziecko jakieś takie dziwne, a czas zleciał, jak z bicza strzelił?

Płonące majowe grille? Kolejne rocznice ślubów? Wspólnie spędzane z kuzynostwem lata za dzieciństwa? Święta pachnące domem, igliwiem i piernikiem? Działki i domy przechodzące z pokolenia na pokolenie? Drogocenna biżuteria krążąca między babciami a wnuczkami? Historie przekazywane przez dziadków coraz to kolejnym pokoleniom? Historie o skradzionych sukniach z zaszytymi pieniędzmi, o rzeszach absztyfikantów sprzed lat, o pseudogangsterach kupujących swoim wybrankom kucyki? Oglądanie zakurzonych fotografii i patrzenie w oczy naszym nieżyjącym już przodkom, dryfującym gdzieś, nie wiadomo gdzie?

W każdej rodzinie jest jakaś czarna owca. Nawiedzona ciotka, syn marnotrawny i wydziedziczona kuzynka. W każdej rodzinie ktoś kogoś uwielbia i ktoś kogoś nienawidzi. W każdej rodzinie od lat toczy się jakiś nierozwiązany spór sprzed lat. W każdej rodzinie ktoś kogoś obgaduje. W każdej rodzinie każdy z członków co jakiś miewa jakieś odpały. W każdej rodzinie ktoś śmieszkuje. W każdej rodzinie ktoś upija się na poprawinach i błądzi po lasach i jest poszukiwany przez pozostałych członków familii. W każdej rodzinie, nawet tej królewskiej, ktoś postanawia przełamać schemat.

Kim jestem ja, uznawana za utalentowaną, ale jednak prowokatorkę, a na rodzinnych spędach znikającą z książką, gdzieś na końcu ogrodu?  Kto obstawia, że studia skończę, a kto obstawia, że skończę jako nikt? Kto czyta moje słowa, a kto wypowiada się na mój temat, nie przeczytawszy ze zrozumieniem ani jednego zdania?

Co spaja tych wszystkich ludzi, tak podobnych i tak odmiennych? Więzy krwi?